Twinkly Squares – recenzja jedynych w swoim rodzaju paneli świetlnych

Twinkly Squares - wstęp recenzji

Twinkly Squares – recenzja jedynych w swoim rodzaju paneli świetlnych

Marka Twinkly znana jest z innowacyjnych produktów dekoracji świetlnej. Zaczynając od lampek choinkowych, wprowadzili funkcję przenoszenia ich rozkładu w formę matrycy przestrzennej, którą można sterować niczym ekranem diodowym. Kolejne generacje dalej rozwijały tę opcję, ale nie były już niczym nowym, mimo przybierania różnych form – od zwykłych łańcuchów, przez kurtyny, po nawet gotowe drzewka wyposażone w lampki.

Jednak włoski producent nie pozostał jedynie w sferze klimatów bożonarodzeniowych i pod koniec tego roku zaoferował coś zupełnie innego. Choć panele świetlne są już dostępne w wielu rozmiarach i kształtach, to ciężko szukać konkurencji dla Twinkly Squares. Wyświetlacz pixel-art, modularny ekran diodowy? Ciężko jednoznacznie określić czym jest oświetlenie tego typu. Każdy panel to siatka kilkunastu diod w formie kwadratu. Te zaś można łączyć w większe konstrukcje, których układ uzależniony jest w głównej mierze od naszej inwencji twórczej i przestrzeni jaką dysponujemy.

Co potrafi to oświetlenie i jak poprawnie je skonfigurować? Zapraszamy do pierwszej polskiej recenzji Twinkly Squares.

 

 

Opakowanie i zawartość zestawu

Obecnie dostępne jest kilka zestawów Twinkly Squares. Należy wiedzieć, że są one podzielone na dwa rodzaje – pakiety podstawowe oraz rozszerzenia. Te pierwsze posiadają panel podstawowy z kontrolerem oraz zasilaniem. Bez tego żaden dodatkowy panel nie może działać. W sprzedaży znajdziemy więc pakiet, który widać na zdjęciach z opisem 5+1. Jak nazwa wskazuje, w pakiecie jest panel główny oraz pięć dodatkowych paneli z diodami RGB. Czarne opakowanie posiada na przodzie oraz boku interesującą grafikę przedstawiającą te oświetlenie. Logo marki, opis o 2-giej generacji, ilość paneli i nazwa produktu – wszystko to widać na froncie pudełka.

Z boku zaś są znaczki znanych marek, które wymieniają asystentów z jakimi współpracuje Squares, czyli Apple HomeKit, Google Home oraz Amazon Alexa. Oprócz tego widzimy, że aplikacja na smartphone obsługuje zarówno iPhone, jak i system Android.

Na tyle dostajemy garść przydatnych danych. Jest tu rozmiar każdej płytki, ilość diod LED jakie składają się na nie, maksymalną liczbę obsługiwanych paneli, sposób ich montażu, rodzaj zasilania, kompatybilność z systemami dla graczy PC czy metodę komunikacji (Bluetooth i WiFi). Przygotowano też zrzuty ekranu z aplikacji mobilnej. Na dole znalazły się opisy w kilku językach – w tym po polsku.

Po otwarciu, najpierw wita nas zestaw papierów. Książeczka, to instrukcja obsługi, która również ma polskie tłumaczenie. Na jej tyle umieszczono kod QR do połączenia Twinkly z HomeKit. Do tego karta z podziękowaniem od producenta. W pakiecie jest też szablon ułatwiający wiercenie otworów do zawieszenia paneli oraz okrągłe naklejki z nazwą i logo marki.

Oprócz paneli mamy też plastikowe złączki zapakowane w foliowy woreczek. Służą one do połączenia ze sobą elementów oświetleniowych i występują w formie pojedynczych lub podwójnych spinek. Zasilanie pomiędzy panelami dostarczają czarne kable. Mają około 24 cm długości i własny rodzaj złącza z 8-pinowymi stykami.

Zasilacz wyglądem i rozmiarem nie różni się niczym od wielu “szybkich” ładowarek dołączanych do smartfonów. Ma tylko jeden port USB typu C i moc do 65W. Do niego otrzymujemy biały kabel o długości 1,5 metra zakończony tą samą wtyczką z obu stron. Nie wiedzieć czemu te elementy są białe, podczas gdy cała reszta zestawu ma raczej ciemne barwy.

 

Budowa paneli

Przy pierwszym kontakcie, panele wydają się masywne i ciężkie. Dzieje się tak głównie ze wglądu na ich, do bólu prostą i kanciastą, formę oraz pokaźną grubość.

Przy boku kwadratu o długości 16 cm, mają 2,5 cm grubości. Niezależnie czy jest to panel główny, czy dodatkowy, posiadają one zbliżoną wagę – około 250 gram. Widoczna część to tafla przezroczystego, jakby przydymionego tworzywa, które wytłoczone jest na siatkę równych kwadratów. Jest to 8 na 8 pól, czyli oferuje łącznie 64 niezależnie sterowalne diody RGB na każdym panelu. Łatwo policzyć więc, że pojedyncze pole świetlne ma po 2 cm wysokości i szerokości.

Powierzchnia z wierzchu jest gładka, wręcz połyskująca, przez co również podatna na zarysowania oraz łatwo zbiera odciski palców. Za to część spodnią wykonano z twardego, czarnego, wyprofilowanego plastiku o delikatnie chropowatej strukturze.

Tutaj łatwo zidentyfikować czy mamy do czynienia z kafelkiem zasilającym, czy też “zwykłym”. Główny element wyposażony jest w 4 porty do łączenia się z innymi, podczas gdy pozostałe z nich mają tylko po 2 złącza. Zasilanie podłączane jest z jednej strony, gdzie, tuż obok portu USB typu C, mamy również niewielki przycisk. Pełni on rolę włącznika oraz aktywuje chociażby tryb parowania. Z tej samej strony jest jeszcze dioda informacyjna, która zmienia barwę zależnie od sposobu połączenia z siecią WiFi, w czasie parowania czy aktualizacji oprogramowania sprzętowego. Tylko na tym panelu naklejono też kod QR dla HomeKit.

W obu rodzajach paneli mamy ten sam sposób montażu do ściany. Wcięcia przy wszystkich narożnikach dają nam możliwość zawieszenia każdego z paneli lub całego ich pakietu w każdym z czterech kierunków. Choć producent nie podaje oficjalnie takiej możliwości, to można się pokusić również o ewentualne przyklejanie paneli do ściany czy nawet sufitu. Dużo tutaj płaskich obszarów, które wprost przygotowane są do umieszczenia na nich samoprzylepnych gąbek w kształcie kwadratów. Tył każdego panelu ma też wiele zagłębień. Są to przestrzenie do prowadzenia kabli połączeniowych. Jest ich nawet z nadmiarem, co pozwala na wygodne uporządkowanie przewodów na wiele sposobów. Na każdej krawędzi są też małe otwory rozmieszczone w równych odstępach. Służą do wciśnięcia zacisków spinek łączeniowych.

Po środku znalazły się też naklejki znamionowe.

 

Konfiguracja aplikacji

Aby móc sterować Twinkly Squares konieczne jest połączenie z aplikacją na smartphone. Z oficjalnych sklepów Apple lub Google Play pobieramy najnowsze oprogramowanie o nazwie Twinkly. W tym przypadku korzystam z iPhone, ale przedstawiony proces pierwszej konfiguracji paneli wygląda niemal identycznie w systemie Android.

Apka początkowo wymaga utworzenia konta w chmurze producenta. Proces ten jest jednorazowy i po zalogowaniu na konto nie będziemy musieli robić tego przy ponownym uruchamianiu aplikacji. Przydaje się ono bardzo, gdy mamy więcej sprzętów tej marki i używamy ich z różnymi smartfonami, ponieważ wszystkie zapisane urządzenia oraz ich schematy animacji zostają automatycznie synchronizowane.

Dodawanie Squares do systemu jest możliwe na 2 sposoby, gdy korzystamy z iPhone. Najszybciej jest użyć od razu połączenia z HomeKit. My jednak przejdziemy przez metodę, która jest bardziej uniwersalna. Konieczne jest włączenie transmisji Bluetooth w smartphone, która będzie działać tylko na czas samego parowania z siecią. Aplikacja podpowiada w jaki sposób aktywować tryb parowania na samym panelu głównym. Po przytrzymaniu przycisku przez kilka sekund, dioda kontrolera powinna świecić na niebiesko.

Twinkly pozwala na wybór trybu połączenia WiFi. Jeżeli planujemy używać oświetlenie wyłącznie w obrębie domu/biura, to wystarczy skorzystać z routera, co jest wygodną opcją, ponieważ możemy sterować wtedy panelami z każdego miejsca przez Internet. Gdy Squares mają być poza globalną siecią, to są one w stanie stworzyć własne WiFi i być kontrolowane jedynie lokalnie. Drugi wariant może być przydatny, gdy chcemy korzystać z oświetlenia dekoracyjnego w różnych miejscach poza domem. Widziałem już zastosowanie produktów Twinkly na salach weselnych czy jako ozdoba konsol DJ-skich. Jako, że zależy nam na pełni funkcji smart, to tutaj wybieram moją sieć WiFi w paśmie 2,4 GHz i podaje hasło do niej.

W kolejnym kroku możemy zdecydować się na rozbudowę naszego zestawu paneli. Producent podpowiada czy lepiej jest tworzyć schematy w formie kwadratu, czy też generować nieco bardziej abstrakcyjne kształty. Jest to w tym momencie jednak opcjonalne i na początek przedstawię zasadę działania tylko na jednym kafelku.

Niezależnie od ilości paneli czy nawet jeśli używamy tylko jednego z nich, za każdym razem musimy przejść przez proces mapowania układu. Z użyciem aparatu w smartphone skanowana jest powierzchnia oświetlenia, aby rozpoznać ułożenie poszczególnych diod. W przypadku większych instalacji dobrze jest użyć statywu, aby zminimalizować ruchy kamery i błędne odczyty. Sam proces trwa kilka sekund, po czym aplikacja drugie tyle czasu oblicza zebrane dane.

Przy każdej zmianie rozmieszczenia paneli, przekręceniu ich, dodaniu czy podłączeniu jakiegoś elementu proces ten należy powtórzyć. Taka edycja wymaga też dopasowania na nowo efektów dla urządzenia. Czy to predefiniowane efekty świetlne, czy też te dodane przez użytkownika, po mapowaniu będą one kompilowane na nowo na dany układ oświetlenia. Muszę przyznać, że na średnio półkowym smartphone z Android potrafi to trwać od kilkunastu sekund do nawet minuty, podczas gdy iPhone X radził sobie z tym już w kilka sekund, przez co nie jest to tutaj tak mocno uciążliwe.

W opcjach aplikacji możemy od razu sprawdzić dane dotyczące naszych paneli i ewentualnie zmienić ich nazwę. Wyświetlana jest też liczba aktywnych diod, czyli dla pojedynczego elementu jest to 64 sztuk. Oprogramowanie sprzętowe na chwilę przygotowywania recenzji było w wersji 2.8.9 i w ciągu kilku tygodniu było aktualizowane dwukrotnie.

Menu podzielone jest na 5 podstawowych zakładek. Główna pozwala na szybkie sterowanie oświetleniem. Do wyboru są predefiniowane barwy, które mogą się wyświetlać od razu na całym układzie paneli. Kolory są wyraziste, czego początkowo obawiałem się ze względu na przyciemnione tworzywo przepuszczające światło. Nie razi ono w oczy, a jego intensywność wynosi około 200 lumenów, przy pomiarze z odległości 10 cm – dla jednego panelu przy maksymalnej jasności i ustawieniu składanej z RGB barwy białej. Na tym ekranie dostępny jest też suwak do kontrolowania tej intensywności. Realnie można bardzo mocno przyciemnić oświetlenie.

U dołu umieszczono prosty harmonogram pracy. Pozwala na określenie godziny uruchomienia i wyłączenia oświetlenia. Niestety zakres ten nie ma dodatkowych opcji, w których moglibyśmy zdefiniować kilka takich cykli, ich powtarzalność oraz tryb z jakim ma być aktywowane.

Oprócz statycznych kolorów, widnieją obok tzw. “efekty”, czyli kolorowe animacje. Na ekranie głównym można wybierać tylko ostatnio używane, reszta znalazła się w kolejnej zakładce. Są one podzielone na kilka rodzajów. Wszystkie, to efekty, które znane są już użytkownikom innych produktów marki, jak np. z recenzowanego u Nas zestawu lampek w formie sopli – Twinky Icicle. Spośród pozostałych dostępnych na pierwszej stronie, jest to największa baza ładnych i dobrze dopasowujących się animacji.

Premiera Twinkly Squares miała miejsce w połowie września i widać, że twórcy produktu wciąż pracują nad jego lepszą współpracą z aplikacją. Dopiero na początku listopada wydana została aktualizacja, która jest pewnym krokiem na przód. Dodane zostały efekty przygotowane specjalnie z myślą o panelach pixel-art. Na początek jest to galeria “Art”. Dalej są kwadratowe układy dla jednego panelu oraz grupy: 8×8, 16×16, 32×32.

Niestety wciąż są to skromne zestawy, tylko po kilka animacji, a na dodatek jeżeli planujemy używać innych wariantów niż przewidziane dla naszego układu, to musimy być przygotowani, że nie zostaną one dopasowane do liczby dioda, ale po prostu na panelach zobaczymy jedynie wycinek obrazu (przykładowo animowany napis Game Over nie ma sensu, gdy zamiast 16 paneli mamy tylko 1).

Ogólnie jednak mamy jeszcze kilka możliwości na zwiększenie ilości dostępnych grafik. Jedną jest sklep producenta, drugą zaś generator o nazwie “FX Wizard”. Posiada on opcję tworzenia animacji na kilka sposobów – paski, kreator ruchomego tekstu, płynne gradienty, plazma, kołowe pasy czy migoczące punkty. W każdym z tych rodzajów definiujemy zwykle kolory czy szybkość efektu. Jak już wspomniałem, testowałem obie wersje aplikacji i ciekawe jest to, że animacja z własnym tekstem nie jest obecnie dostępna w wariancie na Androida. Na szczęście, niezależnie z którego systemu korzysta nasz smartphone, zawsze możemy jeszcze ręcznie stworzyć własną grafikę lub po prostu zaimportować gotową animację w formacie GIF lub statyczny obrazek, np. zdjęcie z aparatu.

 

Niczym puzzle – łączenie paneli

Wszystkie te efekty na pojedynczym panelu nie wyglądają imponująco, więc przejdźmy do wykorzystania pozostałych paneli z zestawu startowego. W odróżnieniu od rozwiązań jakie znamy z chociażby produktów marki Nanoleaf i Yeelight, w Twinkly Squares zasilanie i mocowanie paneli ze sobą, to niezależne elementy. Kable zostały skonstruowane w taki sposób, aby można je było podpiąć w dwóch kierunkach, do dowolnego z dostępnych złączy, a sam przewód przeprowadzić na kilka sposobów. Kabel ma długość dopasowaną w sam raz. Nie ma tu zbędnego nadmiaru, który mógłby tylko przeszkadzać przy późniejszym wieszaniu całości.

Aby usztywnić całą konstrukcję używamy plastikowych spinek. Tam gdzie przewód przechodzi pomiędzy dwoma płytkami, najlepiej jest zastosować podwójny łącznik, ponieważ dodatkowo blokuje on nam “luźny” kabel. Dzięki temu rozwiązaniu jesteśmy w stanie zabezpieczyć nie tylko poziome i pionowe mocowania, ale też usztywnić stykające się ze sobą narożniki. Gdy już założymy wszystkie podwójne łączenia, to resztę wolnej przestrzeni dodatkowo spinamy mniejszymi plastikami.

Główna zasada połączenia wszystkich paneli, to doprowadzenie do każdego z nich jednego przewodu zasilającego. Nie ważne czy od głównego panelu z kontrolerem damy zasilanie w kilku kierunkach, czy też po kolei, jeden za drugim będziemy zasilać każdą płytkę. Efekt końcowy jest ten sam. Całość świeci jak jeden douż panel świetlny. Konstrukcja jest na tyle sztywna, że łatwo jest od razu przenieść ją na ścianę i rozpocząć mapowanie układu w aplikacji mobilnej.

Zestaw startowy ładnie prezentuje się w klasycznej formie prostokąta – samemu możemy zdecydować czy powiesimy go w poziomie, czy też pionie. Patrząc pod kątem, łączenia poszczególnych paneli nie są praktycznie widoczne, a na wprost zwracałem na nie uwagę jedynie na samym początku, po chwili przebywania z Squares widać je jedynie jako całość.

Przeglądając dostępne animacje można znaleźć kilka ciekawych propozycji, które dość dobrze dopasują się do siatki 24×16 pikseli. Szkoda, że producent oferuje tak mało dodatkowych efektów w czymś na wzór sklepu. Wciąż są tam te same ruchome grafiki, które można użyć głównie z okazji świąt bożego narodzenia, halloween czy flagi UK i USA. Brakuje mi nowości, przygotowanych specjalnie dla tego produktu.

Jednak dzięki prostemu generatorowi tekstu, można już teraz używać Squares jako szyldu informacyjno-reklamowego. Choć obecnie bez żadnej interaktywności. Zgodnie z tym co można było zobaczyć w materiałach jakie pojawiały się wraz z zapowiedziami produktu, w planach jest obsługa powiadomień i innych aktywnych widżetów, np. zegar. Poczekamy, zobaczymy…

A jeżeli 6 paneli daje Ci wciąż niedosyt i chciałbyś większej instalacji ze świetnymi animacjami? Zgodnie ze specyfikacją, do jednego panelu zasilającego można dołożyć aż 15 kolejnych paneli. Łącznie więc można uzyskać chociażby kwadrat 32×32 punkty, co tworzy już całkiem ciekawy ekran świetlny. Coś niczym mieniące się barwami dekoracje na scenach muzycznych. Jednak Twinkly Squares, to prosta w budowie i działaniu konstrukcja. Połączenie ze sobą wszystkich paneli, ich konfiguracja w aplikacji i zawieszenie na ścianie, nie wymaga żadnej specjalistycznej wiedzy, umiejętności i profesjonalnych narzędzi. Gotowy zestaw startowy, np. pokazywane 5+1, wystarczy uzupełnić o dodatkowe panele. Te zaś sprzedawane są zwykle w pakietach po 3 sztuki, choć niedługo powinny być dostępne też jako pojedyncze egzemplarze. Oprócz paneli w pakietach dostajemy oczywiście niezbędne kable zasilające oraz dodatkowe plastikowe łączniki. Wszystko co potrzeba, bez zastanawiania się. Po prostu rozszerzasz zestaw o taką ilość jaką chcesz.

Nawet gdy nie wiesz co robić z gotówką i stwierdzisz, że jednak 16 paneli to wciąż zbyt mało, to zaopatrujesz się w kolejny zestaw startowy wyposażony w zasilacz i panel podstawowy. Tak jak system Twinkly pozwala na łączenie ze sobą różnych produktów oświetlenia świątecznego, tak też można połączyć i zsynchronizować niezależnie zasilane zestawy paneli Squares.

Opcjonalna w przypadku Twinkly jest obsługa trybu muzycznego. Możliwa jest poprzez dodanie do aplikacji i naszej domowej sieci dedykowanego adaptera sprzętowego – Twinkly – Adapter Music dongle. Przypomina pendrive i zasilany jest ze zwykłego portu USB.

 

Apple HomeKit i Google Home

Mamy tutaj pełną kompatybilność z wszystkimi trzema najpopularniejszymi systemami asystentów głosowych – Alexa, Google i Apple. Zacznijmy od dodania paneli do HomeKit.

Najprościej jest skorzystać ze skanowania jednego z dwóch kodów QR produktu. Po chwili mamy już połączenie z aplikacją Dom na iPhone. Wybieramy pomieszczenie i ewentualnie zmieniamy nazwę. Jest to na tyle istotne, że komendy głosowe do Siri opierają się właśnie na określeniu nazwy sprzętu lub też miejsca, w którym umieszczone jest te oświetlenie.

Głosowo możemy sterować włączaniem i wyłączaniem paneli, zmianą barwy oraz poziomu jasności. Polecenia wydawane są tutaj po angielsku. Niezależnie czy korzystamy z asystenta w iPhone czy też fizycznego głośnika HomePod.

Podobne opcje daje sterowanie z użyciem aplikacji Dom. Niestety w HomeKit próżno szukać metody na zmianę animacji wyświetlacza. Kontrolowany jest cały obszar i wybierając nową barwę, pokaże się ona na wszystkich panelach Squares. Jedynie, gdy skorzystamy tylko z włączania zdalnego, to wyświetlony zostanie ostatni efekt jaki mieliśmy aktywny przed wyłączeniem.

Google Home do sparowania z Twinkly wymaga wprowadzenia danych logowania do usługi producenta. Po odświeżeniu menu głównego widzimy wszystkie urządzenia tej marki w naszym wirtualnym domu. Również tutaj możliwa jest zmiana pomieszczenia i nazwy. Do sterowania używamy włącznika, suwaka jasności i wyboru barwy z kilku predefiniowanych.

Głosowo możemy dokonać tych samych czynności. Głośnik Nest wciąż wymaga posługiwania się językiem angielski, zaś asystent wbudowany w system Android rozumie polecenia po polsku. Tak jak HomeKit, tak i Google Home nie pozwala na wybór efektów świetlnych, pozostaje nam tylko wyświetlanie pełnych kolorów po podaniu ich nazwy.

Współpraca z Homey

Jeżeli twój dom jest już pełen smart sprzętów, to rozumiesz pewnie jaki problem stanowi ich połączenie ze sobą. Homey to aplikacja między-systemowa oraz sprzętowy hub, który ma za zadanie integrować jak najwięcej różnych marek. Już samo oprogramowanie na smartphone pozwala na używanie urządzeń korzystających z sieci WiFi. W wersji bezpłatnej co prawda tylko 5 sztuk, ale mając już chociażby mostek Homey Pro, jesteś w stanie dodać do niej również protokoły Zigbee i Z-Wave. To tak tylko dla wyjaśnienia, aby lepiej zrozumieć zasadę i możliwości działania Homey Pro oraz Homey Bridge odsyłam bezpośrednio do ich recenzji.

Najważniejsze, że również Twinkly pozwala na takie połączenie. Wszystkie ich urządzenia od 2-gie generacji wspierają Homey, w tym także obsługiwane są panele Squares. Dodanie ich do systemu wymaga wyszukania w menu wtyczki od producenta oświetlenia i wprowadzenia danych logowania – podobnie jak w Google Home.

Sterowanie panelami z użyciem Homey ogranicza się do włącznika, zmiany barwy i jasności. Niestety znów nie ma dostępu do używania efektów, nawet tych predefiniowanych.

Homey ma za to funkcje, których brakuje w oprogramowaniu producenta. Prosty harmonogram, może być rozbudowany przy użyciu automatyzacji, określanych tutaj jako “Flow”. Podanie czasu uruchomienia nie ogranicza się tylko do godziny, ale też powtarzalnych dni tygodnia. Na dodatek mamy dostęp do parametrów z jakimi ma pracować wtedy oświetlenie.

Na tym nie koniec, ponieważ mając czujniki wspierane przez Homey mogą one służyć jako aktywator dla Twinkly Squares. Dla przykładu, użyjmy FIBARO Motion Sensor. Po wykryciu ruchu w jego obrębie może on włączyć panele i to nawet tylko wtedy, gdy poziom jasności w pomieszczeniu będzie odpowiednio niski. Dane o ruch oraz z luksomierza pochodzą właśnie z czujnika FIBARO, który to łączy się z hubem Homey Pro, aby następnie po spełnieniu wszystkich warunków we “Flow” aktywować Twinkly Squares.

 

Coś dla graczy – Razer Chroma

Twinkly nie posiada bezpośredniej aplikacji do sterowania panelami z poziomu komputera. Jedną z metod, która nie wymaga dodatkowego sprzętu jest oprogramowanie Omen lub Razer Chroma. Szczególnie ten drugi upodobali sobie gracze. Mimo, że pochodzi od cenionego producenta peryferiów komputerowych, to pozwala również na obsługę wielu urządzeń firm trzecich. Z jego pomocą można synchronizować chociażby oświetlenie Philips HUE, Nanoleaf czy Yeelight. Mamy też wsparcie dla produktów Twinkly. Panele wręcz idealnie nadają się do pokoju gracza, ponieważ łatwo dopasować ich układ do nawet nietypowych przestrzeni.

Do działania, oprócz samego Razer Chroma musimy zainstalować też program pośredniczący w wymianie informacji z samym oświetleniem, czyli Twinkly Chroma Connector. Sterowanie odbywa się na kilka sposobów.

Podstawowy, to manualne ustawienie tej samej barwy dla wszystkich sprzętów, które połączone są z Chroma. Kolor może być statyczny, ale są też tryby animowane. Tutaj też można wykorzystać dźwięk z komputera jako wywoływacz  barwnej animacji. I to bez dokupowania adaptera muzycznego.

Więcej możliwości dają zakładka Synapse. W tym miejscu umieszczamy na ekranie wszystkie nasze sprzęty oświetleniowe. Wybieramy odpowiedni tryb i konfigurujemy go bezpośrednio dla każdego elementu lub danej marki. Najciekawsza, z mojego punktu widzenia jest tu opcja ambient. Jeżeli mamy rozstawione lampy dookoła naszego stanowiska, to jedynie określamy obszary ekranu, które odpowiadają ich położeniu. Przykładowo, gdy panele Squares powiesimy nad monitorem, to wybieramy pasek identyfikacji na górze. Tym sposobem, uśredniony kolor z tej części wyświetlacza będzie pokazywany bezpośrednio na wszystkich panelach.

Mamy też specjalne profile dla gier lub dedykowanych aplikacji. Obsługiwana jest, np. gra Cyberpunk 2077, podczas której pewne czynności w rozgrywce potęgowane są dodatkowymi efektami świetlnymi. Strzały do wroga powodują rozbłyski w całym pomieszczeniu – to jest dopiero imersja! Obsługiwane są też nieliczne aplikacje. Do moich ulubionych należą chociażby Opera GX, czyli szybka przeglądarka internetowa w wersji dedykowanej nie tylko dla graczy. Lubię też efekty powiązane z animowanymi tapetami przy wykorzystaniu Wallpaper Engine.

Oprogramowanie Razer wciąż ma pewną wadę, która nie dotyczy wsparcia samego Twinkly, ale wszystkich produktów z nim kompatybilnych. Mając kilka produktów oświetleniowych jednej marki, nie możemy rozdzielić ich w ramach tego softu. Pasek Twinkly Line za biurkiem, będzie świecił zawsze tak samo jak Squares, które wiszą w innym miejscu. Potencjał niezależnie sterowalnych diod ARGB jest wciąż niewykorzystany. Chciałoby się pokazać dokładnie to co na ekranie monitora, ale w mniejszej rozdzielczości paneli Twinkly, lecz obecnie nie jest to możliwe dynamicznie.

 

Podsumowanie

Ciężko jest mi obiektywnie ocenić najnowsze oświetlenie Twinkly. Po pierwsze dlatego, że wprowadzone panele są jedynymi takimi na rynku i nie mają realnej konkurencji. Łatwość budowy nawet skomplikowanych i przestrzennych układów z siatki pikseli – tylko tutaj jest to możliwe. Druga sprawa, że urodziłem się w latach 80-tych i z sentymentem podchodzę do takich gadżetów. Wychowałem się w czasach, gdy ekrany 4K czy nawet HD nie były codziennością. Grywało się w proste gry, gdzie parę pikseli tworzyło całą sylwetkę bohatera. Z tego też powodu zawsze lubię patrzeć jak na Twinkly Squares przewijają się motywy ze Space Invaders czy postać Mario.

Squares jednak cierpi na choroby wieku dziecięcego, co wyraźnie widać w aplikacji, która dopiero jest dostosowywana do tego typu oświetlenia i ma jeszcze niewiele do zaoferowania na starcie. Skromna jest liczba gotowych animacji i schematów dopasowanych do siatek innych od kwadratów. Zaś wersji na Android, względem iPhone brakuje chociażby opcji łatwego generowania ruchomego tekstu. Mam nadzieję, że zostanie to naprawione oraz w najbliższym czasie dodane zostaną funkcje związane z wyświetlaniem powiadomień oraz tworzenia innych komunikatów. Opcje te znacznie zwiększyłyby zakres zastosowań produktu Twinkly.

Jest to z całą pewnością ciekawe podejście do oświetlenia. Interaktywna dekoracja wciąż robi wrażenie nie tylko na domownikach, ale też zachwyca gości. Obsługa jest prosta, a do tworzenia własnych animacji można wykorzystać ruchome obrazki pobrane z sieci lub nawet wyświetlić w tej formie zdjęcie z naszego aparatu.

 

 

Zalety:

  • jedyne takie panele świetlne w stylu pixel-art
  • duża swoboda w montażu i rozkładzie paneli
  • kompatybilność z HomeKit i Google Home
  • współpraca z systemem Homey
  • synchronizacja z PC poprzez Razer Chroma

Wady:

  • spora grubość paneli
  • słaby dostęp do włącznika
  • zasilacz i kabel nie pasują stylistycznie do zestawu
  • obsługa z użyciem asystentów głosowych czy Homey i Razer Chorma jest bardzo ograniczona
  • jeszcze niewykorzystany potencjał drzemiący w panelach dla większej liczby zastosowań

 

Dostępność

W sklepie InteligentnyDom.co znajdziesz ciekawe pakiety paneli Twinkly Squares.


autor recenzji: Michał Morawski

Udostępnij wpis


Właśnie dodałeś produkt do koszyka:

Koszyk
Ponad 11 000+ fanów