Recenzja robota sprzątającego Kyvol Cybovac E31

Recenzja robota sprzątającego Kyvol Cybovac E31

Marka Kyvol dopiero wchodzi do krajowej dystrybucji, dlatego tym bardziej warto spojrzeć na produkt mniej znany, ale sprawnie radzący sobie z porządkiem w domu. Inteligentny robot Cybovac E31, to produkt z niższej półki cenowej, ale posiadający system nawigacji oparty o wbudowany żyroskop. Na dodatek może przemienić się z odkurzacza w samojezdny mop. 

A jeżeli tego będzie mało, to pozwoli on na sterowanie manualne z użyciem dołączonego pilota czy korzystając z aplikacji na iOS i smartphone z Androidem. A dla “leniwych” wystarczy nawet komenda do asystenta Google lub Alexa, aby pozbyć się zabrudzeń z podłogi. 

Czy jednak jest to produkt pozbawiony wad? Dowiecie się tego z naszej recenzji Kyvol Cybovac E31. 

 

Opakowanie

Produkt dostarczany jest w biało-zielonym opakowaniu. Plastikowy uchwyt na górze ułatwia transport tego dość obszernego pudełka. Wierzch zawiera dużą grafikę robota sprzątającego oraz większość kluczowych informacji – od marketingowo brzmiącej “super mocy” zasysania, przez funkcję mopa i obsługę sieci WiFi, po bardziej konkretną obsługę asystenta Alexa. Piktogramy wymieniają też chociażby system prowadzenia ścieżek o nazwie Zig-Zag, tryb niewidzialnych ścian, wytrzymałą baterię czy funkcje sterowania głosem.

Tył to już specyfikacja sprzętu oraz lista elementów jakie zawiera ten zestaw.

Na innych bokach opakowania znajdziemy specyfikację produktu czy nawet oznaczenia platform smartphone, na które dostępna jest aplikacja producenta. Dodatkowa naklejka pokazuje kompatybilność z Tuya – dość popularną platformą smart-sprzętów.

Po otwarciu widzimy jeszcze kartonową przegródkę, a pod nią kompletny zestaw.

 

Zawartość zestawu

Miłym zaskoczeniem jest obszerna zawartość opakowania. Producent zadbał nie tylko o podstawowe komponenty, ale również znajdziemy tutaj zdublowane elementy, które posłużą jako wymienne podczas eksploatacji robota.

To właśnie on jest wiodącą częścią zestawu. Został zapakowany w folię oraz posiada miękkie wypełniania chroniące przedni “zderzak” na czas transportu.

Są tutaj także dwie książeczki – instrukcja obsługi z przewodnikiem ułatwiający pierwsze uruchomienie sprzętu oraz oddzielny opis aplikacji na smartphone. Obie w kilku językach, w tym po angielsku.

Robot przychodzi od razu z zamontowanym zbiornikiem na kurz o pojemności 600 ml. Mamy jednak jeszcze drugi pojemnik. Ten pozwala na napełnienie wodą i ma objętość 300 ml. Posiada zamontowaną już jedną nakładkę mopującą. W zestawie jest również zapasowa sztuka. 

Dalej widać stację dokującą w kolorze czarnym. Dostajemy do niej zewnętrzny zasilacz przystosowany do europejskich gniazdek.

Do sterowania przyda się dołączony pilot z wyświetlaczem oraz baterie do niego. 

Czarny pasek magnetyczny o długości 2 metrów można użyć do zablokowania drogi dla Kyvol E31. Do jego mocowania przewidziano tylko 3 prostokątne kawałki dwustronnej taśmy samoprzylepnej.

Mimo, że odkurzacz posiada tylko jedno miejsce na szczotkę boczną, to również je dostajemy zdublowane. Oprócz tego w pudełku jest jeszcze zapasowy filtr HEPA. 

Ostatni element to niewielki pędzelek, który służy do utrzymania samego urządzenia w czystości.

 

Budowa robota

Robot ma dość standardowy kształt. Okrągła platforma to około 32,5 cm średnicy. Góra obudowy jest niemal płaska i całość mieści się pod meblami w szczeliny wyższe niż 7,2 cm. Waga ze zbiornikiem na kurz wynosi około 2,7 kg.

Na wierzchu urządzenia zastosowana czarny i bardzo połyskujący plastik, który ozdabia motyw niebieskich linii. Również tutaj widzimy dwa podstawowe przyciski do sterowania – start/stop oraz guzik powrotu do bazy. Przyciski te mają wbudowane podświetlenie. Umieszczono je na malutkim wzgórku. Podobne konstrukcje w tym miejscu mają często dodatkową wyspę wyposażoną w kamery do skanowania terenu. Kyvol E31 korzysta z systemu żyroskopowego, czego główną zaletą jest właśnie niższa konstrukcja całego odkurzacza. Istotna jest także dioda informująca o aktywnym połączeniu do sieci WiFi.

Od spodu dzieje się tutaj naprawdę dużo. Robot napędzają dwa spore koła umieszczone na ramionach. Są one w stanie unieść przód, aby pokonał przeszkody mierzące do 1,2 cm. Dodatkowe kółko z przodu nie ma już napędu, ale może obracać się również wokół własnej osi. Tył jest opiera się również na malutkiej rolce. Za samo sprzątanie odpowiada główna szczotka umieszczona bliżej środka. Oprócz niej mamy jeszcze mniejszą szczotkę, która mocowana jest w okolicach jeden z krawędzi. Dół naszpikowany jest również licznymi sensorami. Od tych wykrywających krawędź podłogi (chroniąc przed upadkiem chociażby ze schodów), przez czujniki pola magnetycznego (ten sprawdza czy na drodze znajduje się czarna listwa z zestawu), po sensor optyczny (za sprawą tej kamery zwiększana jest moc ssąca na dywanach). Na spodzie jest również główny włącznik w formie fizycznego przycisku zabezpieczonego przed wodą i kurzem za pomocą miękkiej osłony. Kyvol posiada również głośniczek. 

Dobrze wygląda sprawa części eksploatacyjnych. Producent przewidział wygodny dostęp do podstawowych elementów. Filtr HEPA, główna i dodatkowa szczotka czy nawet bateria mogą zostać łatwo wymienione bez rozbierania całej obudowy. Dwie srebrne blaszki to łączniki z bazą. Przez nie odbywa się ładowanie urządzenia.

Na bokach obudowy rozmieszczono kilka czujników podczerwieni. Widać je tuż pod wstawkami z czarnego, półprzezroczystego plastiku. W jednym miejscu znalazł się wylot powietrza. 

Praktycznie cały przód pokryty jest gumową wstawką i pełni rolę zderzaka. Absorbuje on część uderzeń i sprężynuje przy kontakcie z twardymi obiektami.

Z tyłu znajduje się cały pojemnik na kurz, który wyciąga się po zwolnieniu pomarańczowej blokady. W te samo miejsce montuje się zbiornik na wodę z podkładką mopującą.

 

Stacji ładowania

Sama baza do ładowania od przodu posiada delikatny najazd i dwa miejsca styku, które uginają się w momencie, gdy Kyvol E31 znajdzie się na swoim miejscu. Obudowa wykonana jest z czarnego plastiku, a górna część również posiada czujniki podczerwieni. Właśnie dzięki nim robot potrafi precyzyjnie trafić na swoje miejsce. O podłączeniu do prądu informuje nas jaskrawa, biała dioda w górnej części.

Na tyle znajdziemy miejsce na wpięcie kabla oraz wolną przestrzeń na uporządkowanie nadmiaru przewodu zasilającego. Producent przygotował bazę w taki sposób, aby gniazdko elektryczne było powyżej jego odbudowy. Stosowne wcięcie na to wskazuje. Rzeczywiście jest to rozsądna opcja, aby kabel przypadkiem nie plątał się w obrębie pracujących szczotek robota.

Stacja posiada gumowaną podstawę, ale czasem potrafi przesunąć się wraz z dokonującym robotem. Spowodowane jest to głównie przez jest niską wagę.

Górna część ma też prostokątne zagłębienie. Można tutaj przechowywać pilota.

 

Pierwszy start – tryb auto w akcji

Zgodnie z zaleceniami producenta przed pierwszym uruchomieniem należy naładować w pełni wbudowany akumulator. Zaczynamy więc od znalezienia odpowiedniego miejsca na stację dokującą. Najlepiej jeżeli jest to miejsce ze swobodnym dostępem z trzech stron. Niestety osobiście nie mogę zapewnić aż metra przestrzeni po bokach, ale zapas widoczny na wprost powinien już wystarczyć – przekonamy się o tym w dalszej części testu. Baza nie wymaga montażu do podłoża czy ściany, a jedynie wpięcia jej do prądu i ewentualnego uporządkowania przewodu.

Kyvol E31 jest wstępnie przygotowany do pracy. Filtr i zbiornik na kurz są już na swoim miejscu. Pozostaje podpiąć mniejszą szczotkę. Robota trzeba też włączyć. Co prawda przycisk znajduje się na spodzie, ale spokojnie można dosięgnąć go palcem, nawet przy urządzeniu ustawionym na podłodze.

Dwie diody na odbudowie zaczynają świecić. Odkładamy go przodem do ściany i widzimy jak migają na pomarańczowo. Gdy ładowanie się zakończy, to zaświecą na niebiesko. W zależności od stopnia naładowania, może to potrwać nawet 6 godzin. 

Gdy wszystko już gotowe pozostaje rozpoczęcie sprzątania. Robot bez problemu zadziała od razu, gdy naciśniemy tylko guzik na górze obudowy. Domyślnie uruchamia się w ten sposób w trybie Auto. Jest to ustawienie mocy, które dopasowuje się do powierzchni. Dostępne są trzy poziomy. Start z poziomu samej obudowy domyślnie aktywuje średnią moc. Gdy wykryta zostanie “trudna” powierzchnia, np. dywan, to tryb chwilowo zwiększy się i wykorzystuje pełne 2200 Pa mocy ssącej. Jeżeli zaś robot będzie miał już resztkę energii w akumulatorze, to moc zostanie zredukowana, a robot sam wróci do bazy. 

Muszę przyznać, że w większości przypadków, tryb Auto jest optymalny do typowego odkurzania mieszkania. Przy pierwszym teście ograniczyłem powierzchnię do sypialni (gdzie znalazła się baza), pokoju dziecka oraz salonu z otwartą kuchnią. Odejmując obszar zajęty przez meble, może to być około 50 metrów kwadratowych podłogi. Głównie panele i płytki. Trafiają się także również dywaniki z krótszym i dłuższym włosiem. 

Robot korzysta z czujników podczerwieni oraz żyroskopu i pracuje w metodzie zig-zag. Wyjeżdżając z bazy wykrywane są od razu powierzchnię równoległe ścian i na ich podstawie odkurzacz zaczyna jechać na wprost. Następnie robi nawrót i sprząta pasek tuż obok tego miejsca. Model poruszania powtarzany jest do skutku. Oczywiście w przypadku niektórych przeszkód następuje korekta ścieżki i miejsca przy ścianach i meblach traktowane są dodatkowym przejazdem. 

Choć na początku wydaje się, że robot porusza się miejscami chaotycznie, to jednak sprawnie poradził sobie z moją podłogą. Pierwsze uruchomienie zaliczam jako udane. Sprzątanie trwało około godziny, po czym Kyvol powrócił do ładowania. Dalsze, szczegółowe testy przeprowadziłem już po podłączeniu urządzenia do sieci WiFi.

 

Sprzątanie z pilotem w ręku

Jest jednak jeszcze jedna manualna metoda obsługi sprzętu. Dołączony pilot jest prosty w obsłudze, ale potrafi więcej niż moglibyśmy zrobić z użyciem tylko dwóch przycisków na samym robocie. 

Zasilany jest z dwóch paluszków AAA. Posiada też prosty wyświetlacz, na którym warto ustawić aktualną godzinę. Z jego użyciem nie tylko uruchomimy zdalnie robota czy zatrzymamy jego prace. Oczywiście łatwo zmusimy też sprzęt do powrotu do stacji ładowania. Za pomocą strzałek skierujemy sprzęt w miejsce, które chcemy sprzątnąć. Do wyboru są tutaj nie tylko trzy poziomy mocy działania, ale również wszystkie tryby dodatkowe. Dostępna jest też opcja harmonogramu pracy. Niestety z tego poziomu jest to tylko jeden zaprogramowany czas. Niestety pilot nie jest radiowy i działa jedynie w bezpośrednim kontakcie wizyjnym z Kyvol E31. Dlatego każdej zmianie lub potwierdzeniu komunikacji, towarzyszy dźwięk wydawany przez robota.

 

Aplikacja dające wiele możliwości

Jak przystało na nowoczesny sprzęt, mamy również dostęp do aplikacji na smartphone – zarówno dla iOS oraz systemu od Google. Sprawdziłem działanie na Androidzie. Aplikacja dość prosta w obsłudze, ale z szeregiem praktycznych funkcji i informacji o pracy sprzętu. 

Sparowanie sprzętu wymaga utworzenia konta oraz połączenia robota z domową siecią WiFi.

Już na początku widzimy dane o aktualnym stanie naładowania baterii w Kyvol E31. Kliknięcie w duży guzik na ekranie telefonu pozwala na szybkie rozpoczęcie sprzątania. Na samym dole mamy dwie opcje. Pierwsza wyda do robota polecenie o powrocie do stacji bazowej. Druga to wybór trybu “Spot”, gdzie odkurzacz zacznie zataczać kręgi w okolicach miejsca gdzie obecnie się znajduje. Opcja przydatna, gdy chcemy dokładniej wyczyścić konkretny obszar. Z poziomu tego menu łatwo też sterować ręcznie urządzeniem. Zaś za pomocą strzałek pokierujemy nim, niczym zabawkowym samochodem. 

Klikając w symbol mapy podejrzymy też ostatnią trasę robota. Cały czas widać też statystyki sprzętu – powierzchnie wyczyszczoną, czas pracy i aktualny poziom baterii. Szybko ustawimy też harmonogram z jakim ma odbywać się sprzątanie. Praktyczne, jeżeli mamy stałe godziny pracy, ponieważ można z wyprzedzeniem zaplanować porządki podczas naszej nieobecności. 

Kyvol domyślnie uruchamia się w trybie automatycznego dopasowania mocy ssącej. Jeżeli jednak chcemy, to z poziomu aplikacji możemy narzucić mu ręcznie jedno z trzech zdefiniowanych ustawień. Zaś wybranie na tym ekranie guzika “Edge” aktywuje funkcję dokładniejszego czyszczenia przy krawędziach (ścianach, meblach).

Aplikacja posiada jeszcze dodatkowe ustawienia, choć nie jest ich dużo. W przypadku pracy ze zbiornikiem na wodę pojawia się tutaj możliwość zmiany ilości rozprowadzanego płynu. Sprawdzimy też dane o urządzeniu, stan zużycia elementów eksploatacyjnych (wyliczany jedynie na bazie przebiegu robota), sprawdzimy historię ostatnich użyć czy zaktualizujemy oprogramowanie sprzętowe – na czas recenzji nie było dostępnej nowszej wersji.

Czasem może przydać się również funkcja wywoływania robota. Jeżeli jest podejrzanie cicho w domu, mimo, że zleciliśmy automatyczne sprzątanie, to może zdarzyć się, że Kyvol gdzieś się zaklinował. Przypadek sporadyczny w trakcie mojego testowania, ale po kliknięciu na smartphone łatwo znaleźć sprzęt, który zacznie wydawać dźwięki.

 

Inteligentny Dom, to czysty dom – współpraca z Google Home

Mając w domu inteligentny głośnik od Google nie sposób odmówić sobie połączenia kolejnego urządzenia. Co prawda Kyvol nie posiada tutaj tyle możliwości jakie daje aplikacja producenta, ale wygoda korzystania z komend głosowych jest nieoceniona. 

Aby dodać E31 do Google Home należy wpierw sparować go z aplikacją, o czym już wspomniałem. Teraz tylko podajemy dane konta Kyvol w Home i przypisujemy sprzęt do naszego wirtualnego domu wraz z podaniem pomieszczenia. Warto oczywiście ustawić sobie łatwą w użyciu nazwę. 

Od teraz za pomocą asystenta w smartphone możemy sterować odkurzaczem. Niestety dostępna jest praktycznie tylko opcja uruchomienia sprzętu, zatrzymania go oraz powrotu do bazy. Działają proste polecenia do głośnika, w stylu: Hej Google, włącz odkurzacz lub Wróć do stacji.

 

Jak naprawdę radzi sobie Kyvol E31?

Skoro mamy już przedstawione wszystkie możliwości sterowania oraz podglądania pracy Kyvol E31, warto przejść do konkretnych zadań. Każde mieszkanie ma przecież zakamarki, które mogą być przeszkodą dla odkurzacza automatycznego. Są również miejsca, które czasem chcemy też pominąć przy konkretnym sprzątaniu.

Zacznijmy jednak od wytrzymałości baterii. Urządzenie posiada akumulator litowo-jonowy o pojemności 3200 mAh i napięciu 14,4V. Specyfikacja mówi o czasie pracy na poziomie 2,5h. 

W moich realiach wielkość sprzątanego obszaru wynosiła od 65 do około 80 metrów kwadratowych, ale w/g aplikacji robot pokonywał zwykle 20-25% więcej drogi. W trybie auto, robot bez problemu dawał sobie radę na jednym ładowaniu. Czas pracy nie przekraczał 90 minut (dla większej powierzchni podłogi), a powrót do stacji roboczej odbywał się z pozostałymi około 20-30% baterii. Siłowe wyładowanie baterii polegało na dodatkowych uruchomieniach sprzątania przed powrotem do bazy. W ten sposób udało się sprawdzić maksymalną długość działania. W moim przypadku dobijała do nieco ponad 2 godzin. Pewnie udałoby się więcej, ale należy pamiętać, że moc zwiększana jest w przypadku najechania na dywan, a tych mam kilka.

Gdy bateria zbliży się do 15% Kyvol wskazuje niski stan baterii. Sygnalizowane jest to zmianą koloru podświetlenia górnych przycisków obudowy na kolor pomarańczowy, a przy dalszym rozładowaniu zmienia się na czerwony. Już w pierwszym przypadku robot stara się zmniejszyć moc i kieruje się ku stacji ładowania. Pełne ładowanie zakończy zmiana barwy światła przycisków na niebieski. 

Nawet podczas połączenia z ładowarką mamy dostęp do pojemnika na kurz. Ten ma otwieraną niemal całą pokrywę i łatwo pozbyć się jego zawartości w koszu na śmieci. 

Robot wyposażono w system żyroskopowy, ale wspomaga go jeszcze kilka czujników. Osoby mieszkające w domach piętrowych docenią zabezpieczenie sprawdzające krawędzi podłogi. Nie musimy martwić się o to, że Kyvol spadnie nam ze schodów czy tarasu. Nawet można go postawić na łóżku czy płaskiej kanapie i poradzi sobie z odkurzaniem okruszków jakie pozostały po kruchych przekąskach. 

Istotne są też czujniki magnetyczne. Mają one powiązanie z czarnym paskiem jaki dołączono do zestawu. Umieszczenie go na podłodze stworzy nam niewidzialną ścianę, od której urządzenie “odbije się”. Korzystałem z tego rozwiązania w dwóch przypadkach, gdy chciałem zamknąć robota w jednym pomieszczeniu (zwykle łazience lub otwartej kuchni podczas mycia płytek podłogowych) lub odcinając pokój dziecięcy, gdzie nie było czasu na pozbieranie wszystkiego po ostatniej zabawie.

Nie chodzi tutaj o przeszkody nie do pokonania, ale głównie o lekkie rzeczy (łatwe do przesunięcia) oraz drobne przedmioty (możliwe do wciągnięcia przez szczotki). Kyvol E31 bardzo dobrze pokonywał liczne przeszkody. Dawał sobie radę z dywanami o krótkim włosiu, ale też i takim średniej długości. Nie tylko wjeżdżał na nie, lecz także dość szybko słychać, że zareagował odpowiedni czujnik optyczny. Zwiększeniu mocy towarzysz głośność na poziomie 72 dB (pomiar z odległości pół metra), gdy podczas używania przez większość czasu średniego trybu, było to około 65 dB. 

Z ciekawszych przeszkód mogę wymienić stopkę biurka o wysokości około centymetra. Z nią robot też nie miał kłopotów. Jak już jestem w tej okolicy, to zaskoczyło mnie, że nawet krzesło obrotowe miało na tyle wolnej przestrzeni, że odkurzacz przemknął pod nim. 

System rozpoznawania wysokości pod obiektem działa na tyle sprawnie, że Kyvol wcisnął się u mnie w miejsca gdzie osobiście wydawało mi się być zbyt ciasno na niego. W niektórych przypadkach zapas wynosi praktycznie milimetr. Ale gdy już pod kanapą było za nisko, to robot zwalniał przed obiektem i delikatnie dojeżdżał tylko do krawędzi mebla. Szerokość samej obudowy pozwala również sprzątnąć pod większością typowych krzeseł. 

Najwięcej kłopotów sprawiły stołki barowe. Konstrukcja podstawy w formie zwężonego cylindra pozwala co prawda na wjechanie w jego obszar. Jednak ustawienie dwóch sztuk tuż obok siebie i w okolicach ściany było miejscem, w którym robot potrafił zgubić się podczas sprzątania. Nie mógł stamtąd wyjechać lub gdy mu się to udało, to było widać w aplikacji, że wirtualna ścieżka już się nie zgadza i pod koniec sprzątania ciężej jest trafić do stacji bazowej. Problem udało się zniwelować przez rozsunięcie tych foteli.

Do większego sprzątania wystarcza domyślny tryb, ale w przypadku nagłej potrzeby warto pamiętać o funkcji “Spot”.  Robot ustawiamy po środku brudnego miejsca i chociażby pilotem aktywujemy robota do uprzątnięcia tej okolicy.

W trakcie testu zauważyłem ciekawe zachowanie odkurzacza w przypadku braku zasilania z sieci elektrycznej. Robot pozostawiany jest standardowo w bazie do ładowania. Jednak wystarczy nawet chwilowa awaria prądu, aby E31 rozpoczął sprzątanie. W mojej okolicy zdarza się to średnio 2-3 razy w miesiącu i może powodować to spory problem, gdy w środku nocy nagle usłyszymy sprzęt przemieszczający się po mieszkaniu. Na dodatek robot nie jest w stanie wrócić do bazy, która nie ma zasilania. Mam nadzieję, że zostanie to naprawione jako opcja w przyszłych aktualizacjach oprogramowania.

 

Na sucho i mokro

Główną zaletą modelu E31 jest dodatkowa funkcja sprzątania. Wymiana pojemnika na kurz na zbiornik wypełniony wodą, to prosta czynność. W samej aplikacji miejsce do zmiany mocy ssania, zostaje zastąpione przez opcję do ustawiania ilości używanej wody. Tryby też są trzy. 

Mopowanie sprawdziłem głównie na płytkach, ponieważ panele podłogowe zbyt łatwo mogą zostać zniszczone przez pozostałości wody. Podczas mycia podłogi również działa zasysanie brudu, choć nie jest już tak efektywne, ponieważ pojemnik na wodę nie jest wyposażony w dużą szczotkę.

Po skończonej pracy wystarczy tylko odkleić nakładkę mopującą i umyć ją pod kranem. Razem z pojemnikiem powinna zostać wysuszona do czasu kolejnego użycia.

 

Podsumowanie

Czas spędzony z tym automatycznym robotem sprzątającym będę wspominał jako udany. Co prawda brak systemu kamer czy innych laserowych rozwiązań w formie “wieżyczki” na górze odkurzacza powoduje, że skanowanie terenu nie jest tak dokładne. Biorąc jednak pod uwagę cenę, Kyvol E31 można uznać za przydatny sprzęt. Żyroskop radzi sobie dobrze i nie mamy tutaj efektu zagubienia się w przestrzeni. Sytuacje, gdzie jednostka nie mogła trafić do stacji ładowania są naprawdę sporadyczne i można je dodatkowo zniwelować, jeżeli zwiększymy wolną przestrzeń wokół niej. 

E31 nie ma za to problemów z większością dywanów – nawet o średniej długości włosia. Rozpoznawana jest wysokość przeszkody i koła radzą sobie z pokonaniem większości z nich. Również brak dodatkowych elementów na wierzchu obudowany sprawia, że jest na tyle niski, iż potrafi dotrzeć pod meble, gdzie zwykle dostęp jest utrudniony. Funkcja mopa to dodatkowa zaleta.

Cieszy też możliwość integracji z systemami automatyzacji domowej i obsługa z poziomu aplikacji. Choć robot będzie działał nawet bez tego – wystarczy sam pilot czy użycie włącznika na samej obudowie. Dlatego może też stanowić dobry prezent dla osoby mniej obcującej z nowoczesnymi technologiami, a lubiącej czystość w domu.

Wady:

  • nawigowanie żyroskopowe ustępuje dokładnością systemowi laserowemu,
  • połyskujący plastik na obudowie podatny jest na zabrudzenia,
  • odkurzacz uruchamia się sam przy braku zasilania w stacji ładowania,
  • brak wsparcia dla asystenta głosowego Apple.

 

Zalety:

  • dobry stosunek jakości do ceny,
  • niski profil – mieści się pod wieloma meblami,
  • inteligentne ustawienia mocy z użyciem skanera podłogi,
  • system wykrywania przeszkód do pokonania nad i pod,
  • funkcja mopowania, 
  • zabezpieczenie przed upadkiem z krawędzi,
  • pilot do ręcznego sterowania,
  • aplikacja z podglądem pracy i statystykami,
  • kompatybilność z Amazon Alexa i asystentem Google.

 

Zapraszam do sklepu

Sklep InteligentyDom.co oferuje różne modele robotów sprzątających marki Kyvol

W recenzji przedstawiłem wersję Kyvol E31. Jeżeli ktoś nie potrzebuje funkcji mopa, to warto zainteresować się też tańszym wariantem – Kyvol E30.

 

autor recenzji: Michał Morawski

Udostępnij wpis


Ponad 10 000+ fanów
Koszyk