Inteligentny dom z Gosund

Inteligentny dom z Gosund

Planując budowę lub remont można przygotować od początku dodatkowe instalacje wspomagające działanie inteligentnego domu. Co jednak, gdy nie zamierzamy ingerować w obecny stan mieszkania, a chcielibyśmy zautomatyzować działanie naszych urządzeń? W takiej sytuacji są chociażby osoby wynajmujące mieszkania. A jeśli na dodatek nasz budżet jest ograniczony? Panuje przecież przeświadczenie, że rozwiązania smart są drogie…

Tutaj trzeba sięgać po produkty mniej znanych marek. Firma Gosund to idealny przykład – skrojony dla ludzi oszczędnych i tych, którzy lubią ułatwiać sobie życie. Przedstawię tylko kilka z gamy ich urządzeń, ale to właśnie one stanowią często podstawę do rozbudowy naszego inteligentnego domu.


ZASILANIE

Nawet nie zmieniając kontaktów ściennych w naszej domowej instalacji, możemy dalej uzyskać korzyści jakie niesie ze sobą zdalna obsługa smart urządzeń. Gosund oferuje różnego rodzaju inteligentne gniazdka wkładanych bezpośrednio w kontakty oraz listwy zasilające. Omówię kilka z nich i przedstawię parę pomysłów na zastosowanie ich w realnym życiu.

 

Listwa Gosund P1

Niezależnie ile kontaktów mamy w domu i tak znajdzie się kiedyś potrzeba skorzystania z rozgałęziacza. Taka listwa nie tylko zwiększy nam liczbę gniazdek, ale też pozwala na oddalenie się z zasilaniem o dodatkowe kilkadziesiąt centymetrów. Gosund P1 posiada też dodatkowe wtyczki USB do zasilania czy nawet ładowania urządzeń. Nie zapomnijmy też o funkcjach smart.


Opakowanie

Standardowe, kartonowe pudełko nie przykuwa wzroku, ale na nadruku znajdziemy wszystkie podstawowe informacje o produkcie. Dominuje tutaj kolor biały i zielony. Na przodzie znalazła się grafika samej listwy zasilającej P1, nazwa modelu oraz loga kompatybilnych inteligentnych asystentów. Na boku umieszczono piktogramy z opisem podstawowych funkcji, w tym obsługę głosem czy też monitorowanie poziomu zużytej energii elektrycznej. Z tyłu zaś widać już zdjęcie produktu w domowej aranżacji. Jest też specyfikacja, lista zawartości opakowania i opis o współpracy ze smartfonami Apple oraz Android.

W środku znalazła się jedynie listwa zasilająca Gosund P1 oraz instrukcja obsługi wraz z kartą deklaracji zgodności – te w języku polskim.


Budowa listwy

Listwa wykonana została w całości z plastiku w kolorze białym. Obudowa wydaje się solidna i nie skrzypi oraz nie ulega odkształceniu przy mocniejszym nacisku. Ma długość 26 cm, szerokość 6,5 cm oraz wysokość 4 cm. Z jednej strony wychodzi gruby, biały kabel o długości 1,5 metra. Jest on zakończony wtyczką europejską odlaną z gumy. Co ważne jest ona w standardzie Uni-Schuko, czyli powinna pasować do wszystkich polskich gniazdek – również tych z uziemieniem w formie bolca.

Sam listwa pozwala na podłączenie wszystkich współczesnych wtyczek typu europejskiego. Posiada uziemienie w formie blaszek na dwóch krawędziach. Jest to gniazdo typu Schuko – popularne głównie w Niemczech, ale bez problemu używane również w naszym kraju. Trzy gniazda są głęboko osadzone. Każde z nich, przy krawędzi obudowy, posiada swój niezależny wyłącznik z diodą. Na końcu listwy znajdują się 3 wtyczki USB. Te nie mają oddzielnego guzika aktywującego zasilanie. Główny i wspólny włącznik, jest po stronie kabla. Wyposażony jest w podświetlany pierścień. W zależności od stanu pracy może świecić na biało, czerwono lub niebiesko. Obok kabla umieszczono też bezpiecznik – listwa wyposażona jest w ochronę przeciwprzepięciową.

Na spodzie obudowy jest 6 gumowych nóżek, pod którymi ukryto śrubki trzymające całość razem. Widać tutaj też oznaczenia znamionowe. Producent przewidział możliwość zawieszenia listwy zasilającej – 4 małe wcięcia wystarczą, aby np. ukryć listwę pod blatem biurka.


Działanie i aplikacja

Zanim podłączymy P1 z naszą siecią domową, to może ona pełnić identyczną funkcję jak “zwyczajny” rozgałęziacz elektryczny. Mamy wyłącznik stykowy dla całej listwy oraz niezależne 3, dla gniazdek prądowych. Listwa zapamiętuje ostatni stan, który wystąpił przed zanikiem zasilania. Jeżeli podłączyliśmy np. lampkę, to gdy na chwilę nastąpi awaria prądu, a przed nią była aktywna w danym gniazdku, to po powrocie zasilania, będzie działać tak samo jak przed utratą prądu.

Funkcje smart dostępne są początkowo poprzez aplikację jaką dostarcza producent. Zacznijmy więc od zapoznania się z apką o takiej samej nazwie jak marka urządzenia, czyli Gosund. Korzystałem z wersji na system Google Android. Wspierana jest wersja systemu powyżej 4.4, więc nawet kilkuletnie smartphony mogą sobie poradzić z tym programem. Oczywiście można też użyć telefonu od Apple.

Początkowo wymagane jest utworzenie konta. Wystarczy podanie kraju oraz adresu e-mail i hasła do logowania. Nasze konto możemy spersonalizować dodatkowo własnym avatarem i nazwą użytkownika. Aplikacja dostępna jest w języku polskim, choć miejscami możemy natrafić na anglojęzyczne komunikaty. W aplikacji możemy również zarządzać wirtualnym domem i udostępniać sterowanie nim dla osób z kręgu rodziny.

Dodajemy więc pierwsze z naszych urządzeń. Porada o aktywacji Bluetooth, w celu odnalezienia sprzętu, nie jest potrzebna w przypadku listwy P1. Do wyboru mamy 3 rodzaje sparowania. Automatyczne wymaga połączenia z siecią WiFi (obsługiwany jest jedynie standard 2,4 GHz) oraz włączonej lokalizacji w smartphone. W niektórych przypadkach możliwe jest też zeskanowanie kodu QR. Ja postanowiłem dodać urządzenie “ręcznie”. Wystarczy wskazać odpowiedni model z listy – w tym przypadku “Power Strip (Wi-Fi)”. Dalej postępujemy zgodnie z poleceniami. Wskazujemy naszą domową sieć bezprzewodową, wraz z hasłem do niej. Następnie wprowadzamy listwę P1 w tryb parowania – przytrzymujemy główny włącznik przez 5 sekund. Dioda zaczyna szybko migać.

Urządzenie jest już widoczne w aplikacji i można nadać mu własną nazwę. Warto przypisać je też do konkretnego pomieszczenia.

Aplikacja w przypadku tego sprzętu posiada 4 podstawowe funkcje. Po uruchomieniu widać schemat gniazd. Możliwe jest włączenie/wyłączenie całej listwy, każdego z gniazd elektrycznych oraz 3 gniazdek USB (te tylko jednocześnie).

Przydatne jest ustawianie harmonogramu. Dostępne jest określenie czasu włączenia lub wyłączenia poszczególnych gniazd. Istotne jest, że listwa zapamięta harmonogram i będzie działać zgodnie z nim nawet jeśli zostanie odłączona od sieci internet. 

Kolejna opcja działa podobnie, ale pozwala na szybkie wyłączenie danego urządzenia po ustalonym odstępie czasu.

Na końcu sprawdzamy zużycie energii, które generują sprzęty wpięte do P1, ale podawana jest tylko wartość dla całego zestawu. Widać dane bieżące oraz wykaz archiwalny. Sprawdziłem chociażby porty USB. Producent podaje zasilanie na poziomie 5V i maksymalnie 3,1 A. Napięcie jakie generują spokojnie wystarcza do zasilenia i naładowania nawet nowoczesnych sprzętów. Niestety nie przewidziano tutaj wsparcia dla szybkiego ładowania (standard Quick Charge).

Aby połączyć listwę zasilającą z asystentem głosowym należy skorzystać z opcji dostępnej w apce Gosund lub dodać dane logowania do aplikacji Google Home. Ciekawe, że każde z poszczególnych gniazd widoczne jest jako niezależny sprzęt. Mamy więc na liście aż 5 pozycji. Dobrze jest nazwać każde z nich i przypisać do jednego pomieszczenia.

Na chwilę obecną nie ma oficjalnego wsparcia dla Apple HomeKit.


Listwa zasilająca
Gosund P1 dostępna jest w sklepie.

 

Gniazdko pojedyncze Gosund SP111

Opakowanie

Tym razem mamy sprzęt w może mniej ekologicznym, ale bardziej efektownym opakowaniu. Dzięki foliowemu okienku łatwo od razu zobaczyć produkt, który znajduje się wewnątrz. Znów pojawia się tutaj biało-zielona stylistyka. Na przodzie umieszczono oznaczenie modelu gniazdka, logotypy kompatybilnych asystentów głosowych oraz maksymalne obciążenie prądowe. Widać też grafikę smartphone, ale o obsłudze systemów Apple i Google dowiadujemy się dopiero patrząc na jeden z boków pudełka. Producent dwukrotnie wyszczególnił też 5 głównych funkcji swojego inteligentnego gniazdka. Na spodzie sprawdzimy dokładniejszą specyfikację.

Na zestaw składa się samo gniazdko oraz instrukcja i deklaracja w języku polskim.


Wygląd

Od razu w oczy rzuca się kompaktowy rozmiar obudowy. Całość ma raptem 7 cm długości i średnicę 4,5 cm. Jest to niezwykle istotne w przypadku potrzeby używania SP111 w parze na listwach elektrycznych czy nawet podwójnych kontaktach ściennych. Dobrze, że wtyczka używa standardu Uni-Schuko do wpięcia w kontakt. Zaś podłączone do niej urządzenie może korzystać z Schuko – podobnie jak w przypadku omawianej poprzednio listwy P1.

W środku umieszczono dodatkową etykietę, która podaje maksymalną moc jaką obsłuży SP111 – jest to aż 3450 W. Informacja ta, wraz z resztą specyfikacji, widoczna jest również na bocznej krawędzi gniazdka. Na obudowie znalazł się też fizyczny guzik. Pełni on rolę włącznika i wyłącznika. Tuż nad nim nadrukowano logo Gosund.

Obręcz wtyczki wykonana jest z przeźroczystego tworzywa. Aktywne gniazdko świeci w tym miejscu na niebiesko lub czerwono – w zależności od aktualnego trybu pracy.

Producent zadbał o bezpieczeństwo. SP111 wykonany jest z materiałów ognioodpornych, a same zagłębienia we wtyczce zostały fabrycznie zaślepione.

Nie miałem kłopotu z podłączeniem gniazdka do każdego dostępnego w moim domu kontaktu i przedłużacza. Rozmiar jest bardzo praktyczny. Porównując z modelem innego producenta, który ma praktycznie takie same możliwości, widać znaczącą różnicę w gabarytach. Niestety w kompletnej ciemności, dość mocno widać podświetlenie. Również trzeba się przyzwyczaić do odgłosu podczas przełączania się wtyczki. Charakterystyczny “klik” towarzyszy włączaniu i wyłączaniu zasilania.


Aplikacja

Znów skorzystałem z aplikacji o nazwie Gosund. Konto aktywowane przy okazji używania listwy P1 jest już zapisane. Pozostaje więc dodanie nowego sprzętu. Wskazuje z listy “Socket (Wi-Fi)”. Urządzenie przechodzi w tryb parowania po przytrzymaniu przycisku na jego obudowie – widoczne jest to, gdy dioda zaczyna migać. Dalsze kroki są już znane – wskazanie sieci WiFi, nadanie nazwy dla sprzętu i umieszczenie go w przypisanym pomieszczeniu.

Ze względu na prostszą budowę możliwości sterowania są. Duży przycisk na ekranie pozwala na zdalne uruchomienie gniazdka, co oczywiście pozwoli włączyć urządzenie do niego podłączone. Znane są też opcje, które omówiłem wcześniej – harmonogram, wyłączenie z opóźnieniem i miernik zużycia prądu. Gniazdko zapisuje ustawienie stanu w własnej pamięci, więc potrafi powrócić do niego po utracie zasilania, a harmonogram będzie działał również bez połączenia z internetem. 

Gosund SP111 działa również z asystentami Google i Amazon. Dzięki wcześniejszemu dodaniu danych logowania do apki Home, urządzenie samo pojawiło się na liście nieprzypisanych do mojego wirtualnego domu.


Gniazdko
Gosund SP111 dostępne jest w sklepie.

 

Gniazdko podwójne Gosund SP211

Opakowanie

W przypadku modelu Gosund SP211 nie oczekiwałem rewolucji na opakowaniu. Jest to rozwinięcie mniejszego modelu i tak właśnie wygląda pudełko z okienkiem.

W środku, oprócz podwójnego gniazdka jest też polskojęzyczna instrukcja.


Wygląd

Rozgałęziacze tego typu nazywało się kiedyś złodziejkami. Podstawowa ich funkcja to uzyskanie dwóch gniazd zasilających z jednego kontaktu. Jest to pierwsza różnica między SP211, a poprzednim modelem SP111. Gniazdko podwójne jest trochę bardziej stonowane w wyglądzie. Wykonane jest w całości z wytrzymałego, białego i matowego plastiku. Budowa jest symetryczne. Na obu bokach znajdują się takie same przyciski z podświetleniem. Służy on do zmiany stanu poszczególnych wtyczek – strzałka wskazuje obsługiwane danym przyciskiem gniazdo. Do wtyczki można podłączyć praktycznie każde urządzenie stosowane w Polsce, ponieważ korzysta ono z żeńskiego Schuko. Obsługiwana moc jest większa niż w mniejszym bracie, ponieważ wynosi aż 3680 W.

Przed ewentualnym zakupem trzeba upewnić się jednak czy jesteśmy w stanie podłączyć je do naszej instalacji. Standard Schuko nie jest popularny przy montażu w kontaktach ściennych. Również chcąc użyć chociażby listwy przedłużającej, też trzeba szukać gniazda bez tzw. “bolca”. Dla nas lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie w SP211 wtyczki typu E (z dziurą na bolec uziemiający) lub, tym bardziej, hybrydowej typu E/F (wspominana przeze mnie już Uni-Schuko, czyli miejsce na bolec i jednoczesne blaszki uziemiające na bokach). Można ratować się kupnem dodatkowej przejściówki, choć to kolejny koszt i nie wygląda to okazale. Zawsze też pozostaje opcja podłączenia się do kontaktu bez uziemienia, ale znacząco zmniejsza to bezpieczeństwo używania jakichkolwiek urządzeń zasilanych z sieci elektrycznej.

Widzę też pewien kłopot w przypadku używania w kontaktach podwójnych lub tych z osłonami przeciw zachlapaniu. Bolce w SP211 są w takim kierunku, który często uniemożliwia użycie ich w podanych wariantach. Z tego powodu, mimo stosunkowo niedużego rozmiaru (4,7 cm, na 8 cm, na 9,3 cm), może być trudno podłączyć dwa takie same rozgałęziacze SP211 obok siebie. Symetryczna budowa czasem okazuje się wadą.


Aplikacja

Nie będzie zaskoczenia z aplikacją. Wciąż pozostajemy przy Gosund. Sposób parowania i możliwości są te same. Zasilanie można aktywować dla całości lub każdego z gniazd niezależnie. Szkoda jednak, że na wtyczce nie oznaczono poszczególnych wejść. Tak jak w przypadku listwy P1, pomiary prądu są wspólne dla całego zestawu.

Produkt oczywiście działa też z asystentami głosowymi.


Gniazdko
Gosund SP211 dostępne jest w sklepie.

 

Zastosowanie produktów zasilających Gosund

Przedstawiłem trzy produkty Gosund. Choć mają różną budowę, to jednak działają podobnie i można je użyć do tego samego celu. Podstawowe czynności, czyli aktywowanie zdalne, ustawianie harmonogramu i pomiar zużycia prądu pozwalają na wiele zastosowań. 

Zacznijmy od światła. Jeżeli mamy już lampę, która służy nam od lat, a jednak pozbawiona jest funkcji smart, to dzięki podłączeniu jej do tego gniazdka możemy włączyć ją zdalnie lub ustawić do pracy w określonym czasie. Opcja harmonogramu spodoba się chociażby akwarystą, którzy będą mogli zdecydować o porze dnia w jakiej ma być jasno dla rybek.

W moim przypadku postanowiłem jedno z gniazdek również podłączyć do oświetlenia, ale w dość specyficznym scenariuszu. Od kilku miesięcy posiadam domowy, inteligentny ogródek marki Click&Grow. Niestety wbudowane oświetlenie nie jest tak inteligentne jakby się wydawało. Po podłączeniu do zasilania pracuje ono w cyklu 16 na 8, czyli świeci 16 godzin non stop. Jeżeli włączę je o godzinie 6 rano, to zgaśnie w punkt o 22 w nocy. Problem jednak, gdy w trakcie cyklu nastąpi nawet chwilowa przerwa w dostawie prądu, a ostatnio mam takie przynajmniej raz tygodniowo. Domyślnie, po włączeniu cykl świecenia resetuje się i zaczyna ona świecić pełne 16 godzin. Zależy mi jednak, aby w środku nocy było ciemno w mieszkaniu, więc tutaj zasilanie z harmonogramem jest rozwiązaniem. Gosund SP111 czy SP211 pasują idealnie do tej sytuacji.

Inny pomysł na ułatwienie sobie życia, to podłączenie czujnika elektrycznego do smart gniazdka. Nie jest to może plan idealny, ale jednak ustawiając harmonogram aktywacji w ciągu roboczego tygodnia tuż przed godziną 6:00, mamy zaraz po pobudce zagotowaną wodę do zaparzenia herbaty czy zrobienia świeżego mleka dla dziecka. Oczywiście wymaga to przygotowania czajnika w nocy – zalania go wodą i wciśnięcia na nim włącznika tuż przed snem oraz fizycznego wyłączenia samej wtyczki Gosund. Biorąc pod uwagę łączny koszt zwykłego czajnika, wraz z takim SP111 i tak wychodzi znacznie taniej niż pełnoprawny czajnik inteligentny.

Co jeszcze? Mój syn posiada akumulatorowe auto, które wymaga częstego ładowania. Trzeba przy tym pilnować, aby proces ładowania nie trwał mniej niż 8 i więcej niż 10 godzin. Oczywiście nie zawsze mam możliwość, aby z zegarkiem w ręku pilnować tego czasu. I tutaj wystarczy skorzystać z funkcji inteligentnego gniazdka. W tym przypadku najwygodniej jest mi użyć listwy P1, która wyposażona jest w kabel przedłużający. Zasilacz podłączony pod Gosund i opóźnienie wyłączenia wystarczają w zupełności dla prawidłowego ładowania. Ja oszczędzam sobie nerwy, a akumulator w autku posłuży nam dłużej.

Zbliża się jesień, a my nawet się nie obejrzymy i znów w naszym domu pojawi się choinka. Również tutaj przyda się ustawienie czasu pracy kolorowych światełek wpiętych w inteligentne wtyczki. Nawet korzystając z gniazdek Gosund podczas używania żelazka możemy mieć spokojną głowę, że zostawiliśmy je włączone, gdyż przy użyciu smartphone nawet zdalnie odetniemy od niego zasilanie. Jak widać realnych zastosowań jest dużo.

Do tego dochodzi pomiar zużycia prądu. Co prawda w tych produktach Gosund najbardziej doskwiera mi dolny próg, od którego podawana jest aktualna moc pobierana w gniazdku – jest to około 3W. Dlatego też nie sprawdzimy większości sprzętów pracujących w trybie energooszczędnym standby. Jednak do mierzenia zużycia energii przez komputer już mogłem sięgnąć po listwę P1. Wariant z PC, monitorem i głośnikami stacjonarnymi to idealne połączenie w tym przypadku, a wolne porty USB mogłem użyć gdy zajdzie potrzeba ładowania akumulatorków wbudowanych w bezprzewodowe peryferia.

Niektórym może doskwierać brak kompatybilności z Apple HomeKit? Przy tak niskiej cenie można na to przymknąć oko. Istnieją co prawda sposoby na wgranie zmodyfikowanego oprogramowania, ale wiążą się one z ryzykiem zablokowania sprzętu, częściowej utraty funkcjonalności i zawsze powodują utratę gwarancji na urządzenia, dlatego nie biorę ich w moim przypadku pod uwagę.

 


OŚWIETLENIE

Firma Gosund posiada w ofercie również segment produktów oświetleniowych. Niech nie zmyli Was inne logo na opakowaniach i obudowie sprzętów. Marka NiteBird jest również własnością Gosund. Świadczy o tym chociażby obsługa zdalna z poziomu tej samej aplikacji co przedstawiane powyżej inteligentne gniazdka. Często też produkty tej firmy występują pod obiema markami, ale różni je tylko logo na odbudowie czy też drobne wzmianki na opakowaniach.

 

Żarówka biała NiteBird WB2

Opakowanie

Kolejne pudełko z okienkiem. Na początku zobaczymy logo marki, nazwę modelu oraz oznaczenie dwóch asystentów głosowych działających z żarówką WB2. Na innym boku producent podaje moc 8W dla LED, która odpowiada 75W w tradycyjnych żarówkach. Klasa energetyczna, wg starej już normy, to A+. Z tyłu opakowania umieszczono wizualizację smartphone z aplikację oraz kilka piktogramów z opisem najważniejszych funkcji sprzętu. Pełniejsza specyfikacja widoczna jest na spodzie.

W środku pudełka, oprócz żarówki WB2, znalazła się jeszcze krótka instrukcja obsługi i deklaracja zgodności produktu – obie w języku polski.


Wygląd

NiteBird WB2, to żarówka wyposażona w system sterowanie przy użyciu połączenia bezprzewodowego WiFi. Wyglądem nie wyróżnia się od innych żarówek LEDowych. Korzysta z popularnego gwintu E27. Dół obudowy to białe, matowe tworzywo. Kulista góra jest mleczno-przezroczysta – nie widać pod nią poszczególnych diod. Żarówka ma długość 11,7 cm i 6 cm średnicy. Maksymalny strumień świetlny to 800 lumenów, ale możliwe jest przyciemnienie jej z poziomu aplikacji lub inteligentnego asystenta. Barwa jest stała i wynosi 2700 kelwinów, czyli jest to ciepły odcień bieli. 

Na białej części obudowy nadrukowano specyfikację.


Aplikacja

Pierwsze podłączenie WB2 do prądu powoduje jej miganie. Oznacza ono aktywny tryb parowania. Pozostaje więc połączenie jej z domową siecią WiFi (znów tylko standard 2,4 GHz) przez aplikację Gosund w smartphone. Wybieramy z listy “Bulb (Wi-Fi)” i czekamy na znalezienie naszej żarówki.

NiteBird WB2 to jedna z najprostszych możliwych żarówek inteligentnych. Aplikacja pozwala na zdalne włączenie/wyłączenie oraz dopasowanie jasności. Mamy też do dyspozycji opcje harmonogramu pracy.

Połączenie z asystentem Google wymaga jak zawsze wprowadzenie danych logowania z konta Gosund. Aplikacja Home oraz asystent głosowy mają takie same możliwości sterowania aktywnym stanem oraz poziomem jasności WB2.

Użycie prądu przy maksymalnej jasności nie przekracza 8W.


Żarówka NiteBird WB2 dostępna jest w sklepie.

 

Żarówka RGB NiteBird WB4

Opakowanie

Model jest bliźniaczą wersją WB2. Początkowo można je nawet pomylić, gdy spojrzymy przez folię do środka opakowania. Dopiero drobne kolorowe akcenty pozwalają zidentyfikować różnice w żarówce NiteBird WB4. Jest ona wyposażona w dodatkowe diody RGB.

W środku również tylko standardowe papiery.


Wygląd

Wymiary są identyczne, ale specyfikacja na obudowie podaje, że wykorzystano tutaj diody RGB + W. Maksymalna jasność to znów 800 lumentów przy 8 watach mocy, więc wnioskuję, że zastosowano tą samą bazę co w WB2, ale uzupełnioną o “kolorowe światło”.


Aplikacja

Analogicznie do WB2 działa też połączenie z aplikacją. Mamy oczywiście więcej opcji sterowania, ponieważ dochodzą możliwości zmiany barwy światła.

Oprócz harmonogramu znajdziemy też opóźnienie wyłączenia. Dodany jest także sceny świetlne i tryb muzyczny – żarówka pulsuje różnymi kolorami na podstawie dźwięku przechwytywanego przez smartphone.

Asystenci głosowi pozwalają na niemal to samo co aplikacja Gosund. Łatwo zmienimy barwę, jasność czy też wydamy polecenie o wyłączeniu światła po określonym czasie.

Żarówka nie pobiera więcej niż deklarowane 8W. Największa moc potrzebna jest w przypadku świecenia na biało. Używanie kolorów nie zużywa więcej niż 5W. Różnica mocy i barwy białej jest praktycznie niezauważalna pomiędzy WB2 i WB4.


Żarówka
NiteBird WB4 dostępna jest w sklepie.

 

Taśmy LED NiteBird SL1 i NiteBird SL2

Opakowanie

Gosund posiada również w ofercie taśmy LED. Występują w 3 wariantach długości, od 2,8 metra (model SL1), przez 5 metrów (SL2) po aż 10 metrów (SL3). Do testów trafiły do mnie dwa pierwsze modele. 

Modele NiteBird SL1 i SL2 dostarczane są w płaskich pudełkach – o rozmiarze adekwatnym do ich długości. Opakowania mają bardzo zbliżone do siebie nadruki. Na przedzie widać wielokolorową wizualizację pasków LED, nazwy modeli, długość (wyrażona w jednostkach stóp), liczbę możliwych do wyświetlenia kolorów, obsługę trybu muzycznego oraz informację o głosowym sterowaniu z użyciem Alexy i asystenta Google. Z tyłu widać klasę energooszczędności (w starej wersji) oraz po sześć najistotniejszych funkcjonalności obu elementów oświetlenia. Jest także oznaczenie kompatybilnych aplikacji na smartphone oraz specyfikacja. Oba modele różni nie tylko długość, ale też moc i sposób zasilania. 

Rozbieżności widać też na jednym z krótszych boków każdego z opakowań. Jest tutaj opis zawartości poszczególnych zestawów oraz schemat wyglądu kompletnego produktu.

W pudełku modelu SL1 mamy więc: taśmę LED RGB o długości 2,8 metra, kontroler do podłączenia z kablem długości tylko 40 cm zakończonym wtyczką USB, kilka plastikowych spinek, dodatkowe paski samoprzylepne oraz polskojęzyczną instrukcję obsługi.

Model SL2 składa się z: taśmy LED RGB długości 5 metrów, kontrolera z krótkim kablem o okrągłym wtyku, zasilacza sieciowego 12V, plastikowych spinek oraz instrukcji po polsku.

Jak widać krótsza wersja korzysta z zasilania przez USB. Brak w zestawie jednak odpowiedniego zasilacza – potrzebne jest 5V i minimum 1A. Dłuższy wariant, to tradycyjny zasilacz w formie kostki z europejską wtyczką. Tutaj zaletą jest na pewno dodatkowy przewód o długości 1,5 metra, który pozwala na oddalenie się od źródła zasilania.


Wygląd i montaż

Taśma LED w obu wersja nieznacznie się różni, ale jedna i druga jest elastyczna. Wykonano je na białym podkładzie o szerokości 11 mm. Diody SMD 5050 zabezpieczone są przezroczystą powłoką, która zapewnia odporność klasy IP44 – głównie chroni przed drobnymi kroplami wody. Od spodu pasek posiada zaaplikowany przylepiec marki 3M. 

W obu wersjach taśmy, kontroler mocowany jest bezpośrednio do paska LED zakończonego 4 wystającymi drucikami. Za pomocą jednego przycisku na nim, możliwe jest aktywowanie światła i zmiana barwy. Sterownik wyposażony jest też w mikrofon. Brakuje tutaj jakiegokolwiek dodatkowego wzmocnienia i zabezpieczenia samego połączenia, a taśma w tym miejscu nie może dolegać do mocowanej powierzchni. 

Poszczególne diody znajdują się co około 3,5 cm. Na taśmie nie ma przewidzianych oznaczeń na cięcie, co trzeba będzie uwzględnić przy planowaniu miejsca montażu. 

Sama instalacja taśmy LED na powierzchni nie jest skomplikowana. Nie potrzeba narzędzi, ponieważ wszystko odbywa się przy użyciu samoprzylepnych elementów. Warto oczyścić pierw mebel, do którego będziemy mocować zestaw. Istotne jest również odpowiednie zaginanie krawędzi. Te modele NiteBird są dość elastyczne, lecz w przypadku potrzeby przejścia pod kątem 90 stopni, trzeba robić to dość delikatnie – najlepiej zwiększając promień załamań. Producent nie przewidział dodatkowych elementów kątowych, ale daje nam do dyspozycji plastikowe spinki. Warto z nich skorzystać, aby usztywnić takie miejsca.

SL1, wg instrukcji obsługi, najlepiej sprawdza się jako oświetlenie tła telewizora. Pomysł wydaje mi się ciekawy, tym bardziej, że w ten sposób można zasilić pasek LED bezpośrednio z wyjścia USB w telewizorze. Sądzę, że większość współczesnych odbiorników powinna sobie poradzić z obciążeniem 1A – u mnie działało to prawidłowo, ale mam już podobne oświetlenie w tle TV, dlatego pasek ten znalazł inne zastosowanie. 


Aplikacja

Apka Gosund służy również do obsługi obu taśm LED. Konto dodane do aplikacji, więc można sparować się z urządzeniem “Strip Lights (Wi-Fi)”. Na kontrolerze należy przytrzymać włącznik przez 8 sekund, aby aktywować tryb łączenia. Dodaje w aplikacji moją sieć domową. Po wykryciu połączenia można nadać taśmie własną nazwę, aby łatwo rozróżnić i kontrolować oba modele. 

Taśmy LED, niezależnie od wariantu, mają te same opcje sterowania. Do dyspozycji jest wybór koloru światła oraz jego intensywności. Testowane produkty marki NiteBird to podstawowe taśmy LED. Mamy wyłącznie diody RGB, które pozwalają na świecenie jednocześnie tylko w jednym kolorze na całej swojej długości.

Można skorzystać też z gotowych scen świetlnych – te same zmieniają kolory w pętli. Dostępne są chociażby delikatne przejścia pomiędzy nimi lub dynamiczna tęcza. Kolejny tryb działa w oparciu o mikrofon w kontrolerze. Moc światła rośnie i maleje w zależności od poziomu dźwięku otoczenia.

Jednym z dwóch kompatybilnych asystentów głosowych jest system od Google.

Zmierzona konsumpcja energii elektrycznej jest niewielka – pasek SL1 pobiera do 4W, zaś SL2 nie więcej niż 7W.


Przykłady zastosowanie taśm LED

W przypadku taśm LED tego typu jestem zwolennikiem mocowania ich w miejscach niewidocznych. W taki sposób, aby oświetlana była powierzchnia tuż za meblami. Poszczególne diody nie wyróżniają się wtedy zbyt mocno, a całość nie razi bezpośrednio w oczy. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby zastosować dodatkowe profile z mlecznym szkłem. Lecz jest to koszt, który zwykle przewyższa cenę tych budżetowych zestawów od Gosund. Efekt przedstawiam dla przykładu na zdjęciach poniżej.

Postanowiłem więc tym razem wzbogacić o światło dwa łóżka. NiteBird SL1 w zupełności wystarczył mi na wypełnienie dołu ramy małego łóżka.

Zaś wariant SL2, to ponad 5 metrów, więc nawet więcej niż mógłbym potrzebować, ale na szczęście znalazło się miejsce na zamaskowanie nadmiaru taśmy. Istotne dla mnie było umieszczenie kontrolera w poręcznym miejscu, ponieważ wychodzi bezpośrednio z paska świetlnego. Jestem zadowolony z rezultatów działania i ostatecznego wyglądu taśm oświetleniowych NiteBird.

Taśma LED NiteBird SL1 dostępna jest w sklepie,
zaś model
NiteBird SL2 kupisz tutaj.

 

Lampka nocna NiteBird LB3

Opakowanie

Ostatni w tym zestawieniu produkt oświetleniowy od Gosund, to lampka nocna. Opakowanie z kartonu na przodzie posiada grafikę samego urządzenia, logo marki, ilość możliwych do wyświetlenia barw oraz oznaczenie dwóch obsługiwanych asystentów – znów jest to tylko Alexa i Google. Na boku wymieniono cztery funkcje tej inteligentnej lampki. Na drugiej stronie widać suwaki wraz z opisem możliwości dostosowania kolorów, odcieni białego oraz mocy świecenia. Z tyłu znalazła się specyfikacja produktu.

Po otwarciu pudełka najpierw widać samą lampkę LB3 zapakowaną w miękki, foliowy woreczek. Na wierzchu umieszczono naklejkę wyjaśniającą sposób jej obsługi.

W oddzielnym opakowaniu umieszczono instrukcję obsługi i deklaraczję zgodności w języku polskim, biały kabel USB o długości 1,2 metra zakończony wtykiem MicroUSB oraz zasilacz o natężeniu 2A.

Wygląd

NiteBird LB3 to produkt o minimalistycznej i nowoczesnej stylistyce. Cylindryczna obudowa ma 17 cm wysokości i średnicę 10,5 cm. Sam produkt waży niecałe 450 gram. Większa, górna część to przezroczysto-mleczny plastik, który skrywa diody oświetleniowe. W środku zamontowano diody RGB oraz niezależne dla białego. Podstawa jest jasnoszara i posiada oznaczenia.

Kółko na przodzie służy głównie jako przełącznik trybu pracy. Po bokach rozchodzą się cienkie kreski – za ich pomocą zmieniamy odcień lub barwę oraz poziom jasności. Z tyłu podłączymy zasilanie. Można skorzystać z dołączonego kabla z adapterem USB lub użyć np. powerbanku i zamienić produkt w przenośne źródło światła.

Spód wyposażono w gumowy pierścień i tutaj znalazły się oznaczenia znamionowe. 


Aplikacja i obsługa

Pierwsze uruchomienie LB3 powoduje przejście w jej tryb parowania, dlatego od początku warto połączyć ją z aplikacją Gosund. Z kategorii oświetlenia wybieramy model zgodnie z opisem i widocznym symbolem lampki. Standardowo, jak w przypadku poprzednio omawianych sprzętów tej marki, wskazujemy sieć WiFi. Po kilkunastu sekundach mamy połączenie z LB3. Nadajemy jej własną nazwę i umieszczamy w wirtualnym pokoju.

Sterowanie z poziomu aplikacji to 4 zakładki. Pierwsza i druga pozwala na włączenie światła. Ustawimy tutaj odcień bieli, wraz z jej intensywnością lub wybierzemy dowolny kolor z koła barw.

Sceny świetlne służą do szybkiej zmiany koloru lub wyboru efektów z ich dynamicznymi przejściami. Ostatnia opcja to harmonogram pracy, gdzie decydujemy o czasie włączenie lub wyłączenia oświetlenia z tej lampki.

Sterowanie możliwe jest też poprzez asystenta głosowego lub z poziomu Google Home. Tutaj mamy do dyspozycji aktywację światła, wybór koloru czy chociażby jego intensywności.

Fizyczne sterowania na obudowie pracuje w dwóch trybach. Można operować wyłącznie na kolorze białym lub ustawiać różne barwy. Pomiędzy trybami przełączamy się za pomocą krótkiego naciśnięcia środkowego klawisza.

Suwaki po bokach działają bardzo czule i precyzyjnie na dotyk. Sądzę, że nawet lepiej niż w podobnej budową Yeelight LED Bedside Lamp D2. Co prawda w Yeelight zmiana pomiędzy barwami jest płynniejsza, ale ciężko dokładnie trafić w konkretny kolor. NiteBird LB3 nie tylko wygląda jak model konkurencji, ale korzysta też z jej sposobu włączenia lampki. Wystarczy stuknąć dwukrotnie w obudowę. Tak samo i tylko tak, wyłączymy światło. Jasność zmieniamy muskając lewą stronę obudowy. W trybie RGB, kolor ustawimy przesuwając palcem po prawym boku.

Pobór prądu w NiteBird dochodzi chwilowo nawet do 8-9W.

Lampka prezentuje się dobrze i daje wystarczająco dużo światła, aby znaleźć zastosowanie nie tylko w sypialni.


Lampka nocna
Gosund NiteBird LB3 dostępna jest w sklepie.
 


Parę słów podsumowania

Mając już do czynienia z kilkoma różnymi produktami marki Gosund mogę wyciągnąć wnioski. Firma specjalizuje się w rozwiązaniach smart. Nie stara się przy tym wprowadzać zupełnych innowacji, ale podąża ścieżkami, które stworzyła już wcześniej konkurencja. Design produktów czy obsługa aplikacji sprawiają wrażenie, że “gdzieś to już widziałem”. Nie jest to może wada firmy, ale może sposób na oszczędności. Produkty Gosund są po prostu tanie. Mając do dyspozycji kryterium jakości do ceny, można ocenić je naprawdę dobrze. Niektóre z rozwiązań nie do końca mnie przekonują, np. zastosowanie wtyku Schuko w SP211 lub sposób połączenia taśmy LED z kontrolerem dla SL1/SL2. Jednak biorąc pod uwagę, że taka taśma LED marki NiteBird kosztuje kilkakrotnie mniej niż analogiczny produkt od Philips Hue i jest nawet tańsza od popularnego Yeelight, to warto jednak wziąć ją pod uwagę. Istotne dla kosztów całkowitych korzystania z produktów Gosund jest też brak wymogu dokupienia dodatkowej bramki, przez którą łączymy urządzenie smart z siecią i serwerami producenta. Po prostu za parę złotych mamy gniazdka lub żarówkę działającą z praktycznie każdym ruterem po wyjęciu z pudełka.

 

 

Szczególnie, że współpraca z asystentem Google czy Amazon jest taka sama, jak w drogich rozwiązaniach innych firm. Aplikacja Gosund również daje radę. Mając wiele produktów tej marki można w jednym miejscu sterować nimi nie tylko będąc w domu. Ważne też, że harmonogram pracy zapisuje się w pamięci urządzeń – dzięki temu wszystko działa wg ustawionego wcześniej schematu, nawet w przypadku problemów z zasięgiem lub pracą naszej domowej sieci WiFi. Wspólna aplikacja daje też możliwośc dodatkowej automatyzacji. Stworzymy schematy działania, które usprawnią i umilą czas przebywania w naszym domu. Harmonogram to najprostszy z nich. Przykładowo w oparciu o pogodę w okolicach naszego domu, dodamy uruchamianie smart gniazdka. Powiedzmy, że przychodzą upały – podłączamy “zwykły” wentylator do gniazdka Gosund i wprowadzamy scenariusz, który aktywuje urządzenie, gdy temperatura na zewnątrz przekracza 30°C. Podobnie ustawimy inteligentną żarówkę, aby działała zawsze między zachodem, a wschodem słońca.

Ciekawe jest też zachowanie kompatybilności z innymi aplikacjami. Od dawna używam chociażby apki Smart Life. Również z jej poziomu mogę dodać urządzenia Gosund. Bardzo popularny jest też ekosystem Tuya – testowane produkty działają też tutaj.


Zapraszam też do zapoznania się z szerszą ofertą produktów Gosund.

 

autor recenzji: Michał Morawski

Udostępnij wpis


Właśnie dodałeś produkt do koszyka:

Ponad 10 000+ fanów
Koszyk